Newsletter

Wydarzenia i szkolenia
  • Szkoła Zrozumieć Konie *** ŁOMIANKI

    Terminy zjazdów: 28-29.IX, 26-27.X, 23-24.XI, 14-15.XII, 18-19.I, 15-16.II, 14-15.III, 18-19.IV, 16-17.V, 20-21.VI.

    Osoby zainteresowane uczestnictwem w II edycji 2020/2021 rozpoczynającej się we wrześniu 2020 proszę o kontakt mailowy monika@zrozumieckonie.pl

O potrzebie akceptacji i dlaczego inni krytykują

Materiały » O potrzebie akceptacji i dlaczego inni krytykują

Zostałam kiedyś poproszona o konsultację w sprawie „trudnego do opanowania ogiera”, którego właścicielka trenowała skoki przez przeszkody. Szczęśliwie, już po kilku minutach spotkania wiedziałam, że to jeden z najgrzeczniejszych ogierów, jakie spotkałam. Odetchnęłam głęboko. Koń również. Znajdowaliśmy się  w jednej ze znanych warszawskich stajni. Ćwiczenia z ziemi, jakie wykonywałam z ogierem, uznawane są tam raczej za coś egzotycznego, tak więc właścicielka - rozpoznawana zawodniczka – wykazała się dużą odwagą zwracając się do mnie o pomoc. Dziewczyna była bardzo zadowolona z naszej lekcji, z tego jak lekko i chętnie reagował jej koń i jak okazało się, że potrafi być opanowany. Jednakże od czasu do czasu widziałam, jak niepewnie rozgląda się wokoło sprawdzając, czy ktoś na nas patrzy i słucha tego, co mówię. W którymś momencie nasze spojrzenia sie spotkały, a ona powiedział wtedy „Wiesz, ja i tak będę tu miała przez miesiąc docinki, że mój koń wyszedł ze stajni w takim sznurkowym kantarze…” W trakcie dalszych ćwiczeń, podczas których również ona pracowała ze swoim koniem, okazało się, że dziewczyna, mimo wieloletniego doświadczenia, zachowywała się bardzo niepewnie. Tak niepewnie, że wciąż prowokowała swojego konia do przejmowania inicjatywy, co w prostej linii prowadziło do kłopotów. Próbowałam zrozumieć, co spowodowało całkowitą utratę wiary w siebie u tak doświadczonej zawodniczki. Okazało się, że od jakiegoś czasu jeździła ona z trenerem, który choć uczył doskonale jeśli chodzi o technikę jazdy, na każdym treningu strasznie na nią krzyczał! Dziewczyna opowiedziała mi, jak wielkim stresem jest dla niej każdy trening, jak czuje się coraz mniej kompetentna. Zaproponowałam jej spotkanie ze znaną mi trenerką, która również uczy skoków – Mogłabyś spróbować. Ta osoba uczy podobnie jeśli chodzi o technikę jazdy, ale ma bardzo łagodną osobowość.  Może przy niej wróciłaby Twoja dawna śmiałość? – Och wiem, słyszałam o niej, podobno jest bardzo dobra, ale nie mogę się z nią umówić. Nie jest tu w naszej stajni lubiana.

Historia właścicielki ogiera i jej zachowanie ilustruje jedną z najważniejszych w naszym życiu, a więc również w jeździectwie, potrzeb człowieka - naszą potrzebę akceptacji. Oczywiście wiele zależy tu od atmosfery panującej w miejscu, gdzie jeździmy konno i przede wszystkim od nas samych. Generalnie jednak, bardzo trudno jest być jeździectwie outsiderem, iść pod prąd, spróbować zrobić coś inaczej. W niektórych ośrodkach panuje tak silna presja społeczna, że trzymający w nich konie właściciele zastanowią się przynajmniej dwa razy nad wypróbowaniem jakichś nowości w obawie przed krytyką czy złośliwymi żartami.

Wpływ grupy na nas jest bardzo silnym zjawiskiem. Okazuje się, że człowiek jest tak samo „stadny” jak konie, czy wiele innych zwierząt. Potrzebujemy innych ludzi. Co więcej, nie wystarczy nam samo życie w grupie. Do pełnego poczucia szczęścia potrzebujemy być przez grupę akceptowani. Tym silniejsza jest nasza potrzeba, im bardziej identyfikujemy się z daną grupą. Jeśli grupa nas krytykuje, nie akceptuje, wtedy powoli my sami przestajemy akceptować siebie. Tracimy wiarę w siebie i swoje umiejętności. Tak więc paradoksalnie, by lubić samych siebie, potrzebujemy być lubiani przez innych. Wielu z nas nie wytrzymuje presji i mniej lub bardziej przejmuje się docinkami kolegów.

Spróbujcie poobserwować samych siebie. Jak jeździcie konno, gdy jesteście sami, a jak gdy ktoś na was patrzy - zwłaszcza ktoś, na kogo opinii lub sympatii wam zależy. Mogą to być wasi rodzice, może piękna dziewczyna, a może zawodnik z innego klubu, wasz częsty rywal na zawodach. Czy jesteście tak samo rozluźnieni? Czy wasz koń zachowuje się identycznie, jak gdy jesteście sami? Czy wykonacie ten sam zestaw ćwiczeń? Może w obecności tych osób zaprezentujecie te trudniejsze, a może właśnie poczekacie aż „widownia” odejdzie od bandy ujeżdżalni, żeby nie pokazywać jej waszych ewentualnych trudności? Wielu z nas znana jest sytuacja, gdy udała się nam po raz pierwszy jakaś nowa figura i zawołaliśmy kolegę, by pokazać mu, jak wykonujemy to ćwiczenie. Jak tylko ta osoba zaczęła nas obserwować, ćwiczenie od razu przestało nam wychodzić! Stało się tak m.in. dlatego, że za drugim razem już nam zależało na efekcie, staraliśmy się wypaść dobrze. Przejęliśmy się, usztywniliśmy, nasz koń to wyczuł i również przestał być zrelaksowany! Bądźcie uczciwi obserwując samych siebie  – zobaczycie, że prawie zawsze choć trochę wam zależy, by inni oglądając was myśleli o was dobrze.

DLACZEGO INNI KRYTYKUJĄ

Zanim powiemy o krytyce otoczenia, która ma na nas niszczący wpływ, trzeba zaznaczyć, że krytyka może być również dobra i jest wręcz potrzebna. Ktoś może nam udzielić życzliwej porady patrząc z boku na nasze starania. Może, z racji swojego większego doświadczenia, zwrócić nam uwagę, że swoim postępowaniem nieświadomie robimy koniowi krzywdę, stawiamy siebie lub jego w sytuacji niebezpiecznej, narażamy na uraz jego zdrowie lub uczymy go nie wiedząc o tym czegoś negatywnego, co może mieć w przyszłości zgubne dla nas skutki. Odrzucenie takiej konstruktywnej krytyki byłoby oczywiście głupotą. Warto korzystać z wiedzy i doświadczenia mądrzejszych od nas.

Pisząc o krytyce destruktywnej mam na myśli sytuacje, gdzie postawa otoczenia sprawia komuś jedynie przykrość, poniża go w oczach innych lub jego własnych i poza stresem nie wnosi nic rozwijającego do zachowania i samopoczucia krytykowanej osoby. Dlaczego otoczenie krytykuje nas za próbowanie nowych rozwiązań, zapraszanie nowych trenerów, założenie innego kantara? Bowiem wszelkie spowodowane przez nas nowe sytuacje, nowi trenerzy, nieznany sprzęt czy ćwiczenia zaburzają u otaczających nas osób poczucie bezpieczeństwa. Zagrażają ich poukładanej rzeczywistości, wieloletnim przekonaniom, na których opierały one wszelkie decyzje i działania. Zaburzają zatem ICH pewność siebie i poczucie własnej wartości. Osoby te zaczynają wtedy odczuwać coś, co nazwano w psychologii dysonansem poznawczym – niemiłe uczucie, że coś jest „nie tak”. Żeby uczucia tego się pozbyć, dana osoba musi albo wypróbować nowych rozwiązań sama/czegoś się o nich dowiedzieć, albo musi je zanegować np. wywierając presję na osobę, która ośmieliła się działać „pod prąd” i zaburzać od dawna ustalony porządek rzeczy. Niestety wielu jeźdźców wybiera właśnie tę drugą opcję…

STAWIAJ NA SIEBIE!

Czy jest możliwe poradzenie sobie z presją otoczenia, tak by czerpać pełną radość z posiadania konia i chwil spędzonych w stajni? Oczywiście, ale jest to z początku bardzo trudne. W chwilach słabości warto przypomnieć sobie o tym, że zawsze możemy znowu postępować tak, by dopasować się do zasad uznawanych przez innych. Wtedy nasi znajomi ze stajni będą zadowoleni, ICH wartości i przekonania nie będą naruszone, a my będziemy mieć komfort bycia zostawionym „w spokoju”. Ale czy naprawdę będziemy wtedy zadowoleni z naszego jeździectwa? Czy jesteśmy gotowi zrezygnować z części naszych planów i marzeń tylko dlatego, by zadowolić innych? Czy jeżdżę konno dla siebie, czy moich kolegów?

Jeśli ktoś otwarcie skrytykuje was następnym razem, spróbujcie pójść dalej z uśmiechem, lub odpowiedzieć po prostu „tak, tak, dopiero sie uczymy”. Tak naprawdę nie ważne co powiecie, najważniejsze, byście nie dali się wyprowadzić z równowagi, byście z podniesionym czołem poszli dalej. Nie myślcie o tym, jacy jesteście kiepscy, lub czy to był dobry pomysł, by umówić się z tym trenerem skoków. Myślcie, o tym, że to jest teraz problem osoby, która was krytykuje,  że to ona nie radzi sobie z tym, że odważnie zrobiliście coś innowacyjnego. I że podświadomie próbuje to zniszczyć. Jeśli nie dacie się sprowokować, osoba, która rzuciła w waszą stronę kąśliwy żart czy uwagę, będzie sama musiała poradzić sobie ze swoimi mieszanymi uczuciami. Nie będzie już mogła wykorzystać was jako obiektu do poprawy swojej samooceny.

Będzie wam łatwiej, jeśli będziecie mieć w swojej stajni choć jedną postępującą podobnie do was „bratnią duszę”. Waszym przyjacielem będzie też zdobywane doświadczenie. Z każdym małym sukcesem będziecie bardziej wierzyć w swoje decyzje. Jak zawsze najtrudniejsze są początki, gdy dopiero się uczymy, wiele rzeczy jest dla nas nowych, a nasz koń niekoniecznie reaguje tak, jak byśmy chcieli. Warto wtedy pamiętać, że każdy się kiedyś uczył i nie od razu wszystko mu wychodziło. Każdy z nas stara się najlepiej jak potrafi na daną chwilę. Dlatego nikt nie ma prawa krytykować nas tylko po to, by sprawić nam przykrość. Stwarzajmy sobie, naszym koniom i kolegom ze stajni taką atmosferę, w której komfortowo można się uczyć.

Jako istoty społeczne, często decydujemy, czy coś jest słuszne czy nie, odwołując się do postępowania innych. Najczęściej uważamy za poprawne takie wybory, które widzimy, że podejmuje większość osób z naszego otoczenia. Takie podejście ma swoje plusy, jednak w pewnych sytuacjach, może być dla nas bardzo ograniczające. Jeśli chcemy się rozwijać, pamiętajmy, że warto stawiać na siebie i odważyć się czasem pójść pod prąd, bo jak mówi mądre powiedzenie

„Gdy wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele”.