Newsletter

Wydarzenia i szkolenia

O mnie

  • Z moją Siostrą Justyną
    Z moją Siostrą Justyną
  • Fraszka - moja Nauczycielka
    Fraszka - moja Nauczycielka

 

Konie pojawiły się w moim życiu dzięki mojej siostrze, która od najmłodszych lat zawsze o koniu marzyła. Jej entuzjazm i determinacja sprawiły, że i ja musiałam spróbować. “Coś w tym musi być” myślałam i chyba rzeczywiście “coś w tym było…” Minęło wiele lat, a konie wciąż są pasją mojego życia. Zostałam instruktorem jazdy konnej i hipoterapii, przez kilka lat pomagałam przygotowywać konie do pracy w filmach i pokazach. Kontakt z tak niekonwencjonalnym jeździectwem uświadomił mi, jak wiele można osiągnąć w pracy z końmi, jak wielu niezwykłych rzeczy można je nauczyć, jeśli się wie „jak”.

Z czasem zaczęłam układać konie dla prywatnych właścicieli. Poznawałam coraz więcej końskich osobowości i historii. Niektóre okazały się zbyt skomplikowane i trudne, jak na moje ówczesne umiejętności i to one motywowały mnie do poszukiwania nowych metod pracy i nowego spojrzenia na zachowanie koni. Nie chciałam stosować wobec nich siły ani tzw. patentów. Tak doradzało mi większość osób, do których zwracałam się wtedy o pomoc, co coraz bardziej zaczynało mnie to smucić, frustrować i zniechęcać do jeździectwa. Zaczęłam szukać nauczycieli, którzy pomogą mi zrozumieć zachowanie tych koni i uszanują indywidualne potrzeby każdego z nich. Jedną z osób, którym zawdzięczam milowy krok w mojej jeździeckiej historii jest Pan Wojtek Mickunas. Wiedza wyniesiona ze znajomości z Nim do dziś pomaga mi w pracy z wieloma końmi, które spotykam na swojej drodze.

W 2004 roku ukończyłam studia psychologiczne. Tydzień po ukończeniu studiów pojechałam z moim koniem na mój pierwszy kurs ze Stevem Halfpenny w Polsce. Kurs całkowicie mnie pochłonął, poczułam, że wreszcie znalazłam tę równowagę między łagodnością i stanowczością wobec koni, której szukałam wcześniej w różnych jeździeckich nurtach. Chcąc lepiej to wszystko zrozumieć w 2005 roku wyjechałam po raz pierwszy do Australii do Silversand Horsemanship Centre. Tam miałam możliwość uczyć się od Steva i Ireny Halfpenny, wziąć udział w Programie Zajeżdżania Młodych Koni oraz w kursach z Rayem Huntem i Philem Rodeyem dotyczących zajeżdżania młodych koni i pracy z bydłem oraz w szkoleniu z Philipem Nye – mentorem Szkoły Silversand pasjonującym się ujeżdżeniem i osiągającym niezwykłe rezultaty w pracy z końmi z ziemi.

Choć zawsze szukałam jakiejś “lepszej drogi” i wydawało mi się, że mam dobre podejście to, gdy patrzę teraz wstecz na niektóre moje postępki, jest mi przykro i wstyd… wobec koni, które cierpliwie czekały, aż wreszcie z r o z u m i e m. Żałuję, że z wielu rzeczy nie zdawałam sobie kiedyś sprawy, że wielu rzeczy nie dostrzegałam. Zawsze mamy przed sobą jeszcze tyle do nauczenia się, zawsze jest miejsce na jakąś poprawę.

Dzięki Silversand zrozumiałam, że nie ma idealnej szkoły i idealnego programu, który sprawdzałby się równie skutecznie w przypadku każdego konia; że podejścia do koni nie można zamykać w sztywnych zasadach i schematach. Każdy koń jest inny, tak jak inny jest każdy człowiek. Wiedzy o koniach musimy szukać w różnych źródłach, ponieważ im więcej metod pracy poznamy, tym z większą ilością koni będziemy w stanie się porozumieć. Musimy nauczyć się  w i d z i e ć, co się z koniem dzieje i jak reaguje on na to, co z nim robimy. Musimy nauczyć się najpierw dopasowywać nasze działania do konia, a nie konia do nas; najpierw konia zrozumieć, zanim będziemy wymagać, by on rozumiał nas. Wszystko to wymaga przede wszystkim pracy nad s o b ą, która nigdy nie dobiegnie końca. I chyba to właśnie najbardziej mi się w jeździectwie podoba.

Monika Damec

Instruktor Szkoły Light Hands Equitation

(do roku 2014 noszącej nazwę Silversand Horsemanship)