Newsletter

Wydarzenia i szkolenia
  • Szkoła Zrozumieć Konie *** ŁOMIANKI

    Terminy zjazdów: 28-29.IX, 26-27.X, 23-24.XI, 14-15.XII, 18-19.I, 15-16.II, 14-15.III, 18-19.IV, 16-17.V, 20-21.VI.

    Osoby zainteresowane uczestnictwem w II edycji 2020/2021 rozpoczynającej się we wrześniu 2020 proszę o kontakt mailowy monika@zrozumieckonie.pl

Nauka wchodzenia do przyczepy

Materiały » Nauka wchodzenia do przyczepy

Wprowadzanie konia do przyczepy to kłopot znany wielu właścicielom koni. Czasem przyczyną odmowy ze strony konia jest strach od „pierwszego spojrzenia”, gdy młody koń na widok tej ciasnej i często ciemnej przestrzeni otwiera szeroko oczy i mówi nam NIE. Najczęściej jednak młode konie, niezrażone żadnymi złymi doświadczeniami, po raz pierwszy wchodzą do przyczepy dość chętnie, ufne człowiekowi i ciekawe nowości. Dopiero kolejny załadunek może się okazać problematyczny, ponieważ koń już wie, że przyczepka wiąże się z zamknięciem i przemieszczaniem się, a to są dla zestresowanego konia mało przyjemne okoliczności. Są też konie, które wielokrotnie wsiadały do przyczepy bez problemu, ale na skutek przykrego zdarzenia podczas jazdy – uczestnictwa w wypadku drogowym, czy nawet gwałtownego hamowania lub zbyt ostrego pokonywania zakrętów, zaczynają nam odmawiać przy załadunku. Przyczyn stresów i odmowy jest tyle, ile końskich historii związanych z transportem.

Jeśli wasz koń ma problem z wchodzeniem do przyczepy, warto pamiętać o kilku zasadach, które pomogą wam w trakcie procesu nauki. Pomogą wam one w uzyskaniu skupienia waszego konia na zadaniu i w zredukowaniu jego strachu. Tym samym unikniecie sytuacji niebezpiecznych dla siebie i konia, jak również w porę zapanujecie nad SWOIMI emocjami.

Wprowadzanie konia do przyczepy, gdy nie idzie po naszej myśli, jest bowiem jedną z czynności, która wzbudza w nas w obcowaniu z końmi największą frustrację i agresję.

Niektóre z poniższych zasad mogą się wydać oczywiste, jednak wciąż spotykam osoby, które w ogóle ich nie przestrzegają. W przypadku koni, które wchodzą do przyczepy zawsze i wszędzie, mogą to być rzeczywiście nieznaczące drobiazgi, jednak jeśli macie konia, który bardzo boi się przyczepy, to właśnie jeden z tych „drobiazgów” (w naszym ludzkim pojmowaniu) może przesądzić o waszym sukcesie lub niepowodzeniu w oswajaniu konia z podróżowaniem.

W całym tekście używam często słowa PRZYCZEPA, jednak wszystkie wymienione zasady odnoszą się też do KONIOWOZÓW.

  • U podstaw odmowy zawsze leży STRACH.

Wiele osób uważa, że koń nie chce wejść do przyczepy / samochodu, ponieważ jest krnąbrny, uparty, robi im na przekór, droczy się z nimi, udaje, że nie rozumie albo jest złośliwy. Tymczasem przyczyną odmowy jest zawsze, tylko i wyłącznie w 100% STRACH.

Część koni jest bardzo czytelna: na widok przyczepy zaczynają tańczyć, zadzierają głowę, wyprężają szyję, otwierają szeroko oczy i nozdrza, i parskają głośno jak smoki wawelskie. Nawet przy takich obrazkach zdarzało mi się słyszeć, że "ten koń strzela focha", na szczęście jednak większość osób potrafi zobaczyć tu koński STRACH. W o wiele gorszej sytuacji są konie, które bardziej introwertycznie - bardziej w środku przeżywają swoje emocje. One na widok przyczepy nie naprężają wszystkich mięśni, nie stają dęba i nie parskają głośno na całą stajnię. One... po prostu... stają. Czasem zrobią krok czy dwa w stronę przyczepy, czasem krok czy dwa na boki, ale bez całej tej "wybuchowej oprawy". Takie konie bardzo często dostają łatkę "uparty" i "złośliwy", i wobec nich częściej stosowane są ostre środku przymusu.

CIASNA PRZESTRZEŃ jaka jest w przyczepie

jest zaprzeczeniem WSZYSTKIEGO czym jest koń i do czego został stworzony. 

Potrzeba RUCHU, CIĄGŁE przemieszczanie się, reagowanie RUCHEM, UCIECZKĄ w sytuacji stresującej (przestraszone konie NIE chowają się w jamkach, gniazdach, czy jaskiniach. One UCIEKAJĄ. W programie końskiej natury leży przeświadczenie, że możliwość przemieszczania się / poruszania nogami RATUJE ŻYCIE. Koń poruszając się rozładowuje stres. Zamykanie konia w przyczepie neguje każdą z tych potrzeb. 

Jeśli jesteście w stanie zaprowadzić waszego konia w ręku w różne miejsca w waszym ośrodku jeździeckim, on podąża za wami bez walki, a w obliczu przyczepy zaczyna się denerwować lub staje jak zamurowany - cóż innego miałoby nim powodować jak nie strach?

Mając świadomość,  że wasz koń się BOI , będziecie pracować z zupełnie innym nastawieniem, niż gdybyście opierali się na przekonaniu, że to złośliwość.

W kryzysie, który często zdarza sie w trakcie nauki, będzie wam łatwiej zachować spokój i zrównoważyć stanowczość z łagodnością. Pogodzenie ich jest czasem nie lada wyzwaniem!

  • Wchodzenie do przyczepy trzeba ćwiczyć!

Jeśli koń bardzo boi się przyczepy, nie ma mowy, że w dzień wyjazdu na zawody czy wakacje stanie się cud i koń sam chętnie wsiądzie. Wchodzenie do przyczepy to lekcja, którą musimy sumiennie odrobić, tak jak nauka poprawnych zagalopowań, praca na drągach czy praca na lonży. Potrzeba na to CZASU.

Często problemem jest brak własnej przyczepy, jednak nie jest to problem nie do pokonania. Czasem udaje się pożyczyć przyczepę od życzliwej osoby ze stajni, która dysponuje własnym transportem. Możecie również pożyczyć przyczepę "na doby" z profesjonalnych wypożyczalni, jeśli macie odpowiedni samochód. Coraz więcej przewożników dysponujących przyczepami i koniowozami jest skłonnych umówić się z klientem na ćwiczenia u niego w stajni. Dzięki temu koń będzie mógł stopniowo, w trakcie kilku lekcji, oswoić się z pojazdem, którym będzie później jechać.

Jeśli koń na początku bardzo się boi, może potrzebować nawet kilkunastu lekcji, zanim całkowicie przepracujecie kwestię wprowadzania do transportu. Warto poświęcić temu czas i starania, i jeśli dobrze poszukacie, może się okazać, że możliwość skorzystania z przyczepy do nauki jest łatwiejsza niż się wam wydawało. Trzeba się tylko trochę postarać.

  • Spokój, spokój, spokój

Właśnie dlatego ćwiczymy, dajemy sobie czas na naukę, żebyśmy ani my ani koń nie musieli odczuwać stresu. Jeśli nasz koń boi się przyczepy, to i tak są to już dla niego wystarczająco silne emocje. Nie potęgujmy ich naszą frustracją i okazywaniem koniowi, że musi wejść do przyczepy tu i teraz! Chcemy przecież, by zaakceptował przyczepę i wchodził do niej zrelaksowany a nie dlatego, że zaczął się nas bać jeszcze bardziej niż przyczepy i tylko dlatego wsiada.

Warto pamiętać, że w trakcie ćwiczeń z przyczepą u większości koni występuje charakterystyczny regres w trakcie nauki. Koń już niemal cały wchodzi do środka i nagle znów zaczyna odmawiać wejścia dalej niż przednimi nogami na trap. Wiedząc, że może się tak zdarzyć, przygotujcie się na to. Lepiej udźwigniecie to psychicznie, nie poddacie się, ale i nie będziecie się denerwować na konia.

  • Koń musi uważać na wasze ciało, szanować przestrzeń wokól was

Jeśli macie kłopoty z waszym koniem w codziennych czynnościach związanych z obsługą, jeśli na przykład to koń was prowadzi a nie wy jego, albo koń szarpie głową podczas prowadzenia, napiera na was łopatką, staje i nie chce iść dalej, lub spieszy się i wciąż zachodzi wam drogę, jeśli kręci się przy czyszczeniu zmuszając was do ustępowania mu miejsca, jeśli nie umie się lekko i chętnie cofać, to nauka wchodzenia do przyczepy będzie dla obu stron trudna. Najpierw musicie ustalić z koniem kwestię uważności i reagowania na wasze sygnały z ziemi. Bywa tak, że doświadczona osoba może to osiągnąć już podczas pierwszej sesji z koniem, ale wam może to zająć trochę więcej czasu. Jeśli przystąpicie do nauki wchodzenia do transportu po dogadaniu się z koniem odnośnie zasad wzajemnego traktowania, będzie wam o wiele łatwiej, a koń będzie się uczył kosztem mniejszego stresu. Jeśli od razu przystąpicie do nauki wprowadzania, nie będzie ona co prawda niemożliwa, ale bardzo utrudniona i będziecie musieli używać o wiele więcej stanowczości i siły, co z pewnością nie będzie miłe ani dla was ani dla konia.

  • Wybierzcie do ćwiczeń spokojne miejsce, porę i okoliczności

Ustawcie przyczepę w takim miejscu, gdzie wasz koń czuje się dobrze i gdzie jak najmniej osób będzie wam przeszkadzać. Oczywiście, jeśli ktoś przejdzie obok od czasu do czasu, nic się nie stanie, nie musimy zapewniać koniowi warunków skrajnie laboratoryjnych. Jednak ćwiczenie przy samych drzwiach stajni, gdzie konie wciąż wchodzą i wychodzą na jazdy, w porze karmienia, czy w czasie, gdy właśnie duża grupa koni wyjeżdża w teren, nie jest najlepszym pomysłem. Nie podejmujcie tematu, gdy macie mało czasu i gdzieś się spieszycie. Nie ćwiczcie o zmroku lub wieczorem, gdy jest ciemno, bo wtedy konie są bardziej czujne i niespokojne.

  • Ustabilizujcie przyczepę

Jeśli przyczepa będzie zaczepiona do haka samochodu, będzie w miarę stabilna, będzie kołysać się tylko trochę, do czego koń i tak musi się przyzwyczaić. Jeśli musicie na czas ćwiczeń odczepić przyczepę od samochodu, koniecznie ustabilizujcie ją tak, by nie kołysała się, gdy koń będzie do niej wchodził i by nie przesunęła się do przodu (zaciągamy hamulec!). Poza tym, że jest to niebezpieczne, zwłaszcza przy dużych ciężkich koniach, mocne kołysanie zraża konia do wchodzenia.

  • Dobór odpowiedniej przyczepy

Kupując przyczepę w dużej mierze ograniczeni jesteśmy finansami i nie zawsze możemy pozwolić sobie na przyczepę naszych marzeń. Jednak nawet w grupie tańszych przyczep, możemy wyróżnić te mniej i bardziej przyjazne dla koni. Jeśli nie planujemy zakupu przyczepy i korzystamy z usług wynajętego przewoźnika, tym bardziej możemy „przebierać” pod kątem naszego konia. Przede wszystkim przyczepa powinna być szeroka ale i WYSOKA. Spotykam wiele wysokich koni, które obawiają się wejścia do przyczepy właśnie z powodu zbyt niskiego sufitu. Zwłaszcza stare modele przyczep charakteryzują się taką niską budową (kiedyś hodowano mniejsze konie). Dla niektórych koni jest to bardzo stresujące, ponieważ czują się w takich przyczepach jeszcze bardziej klaustrofobicznie - ściśnięte i osaczone od góry. Jeśli przy lekkim podniesieniu głowy koń dotyka potylicą / uszami do sufitu, to przyczepa jest zdecydowanie za niska.

Konie na ogół wolą przyczepki jasne w środku i te z całym twardym dachem a nie plandeką. Mniej w nich szumi, telepie i gwiżdże. Jeśli macie przyczepę z plandeką, to na czas ćwiczeń starannie zwińcie tę część, którą zamyka się z tyłu konia, lub zarzućcie cały ten płat plandeki na dach przyczepy,  tak by wejście w oczach konia było jak największe = jak najwyższe. Spotykam konie dla których 10cm mniej lub więcej widocznej przestrzeni robi wielką różnicę.

Jeśli planujecie powiesić koniowi na czas podróży siatkę z sianem, co oczywiście koniecznie polecam, przećwiczcie również wariant z wiszącą siatką. Zdarza się, że ćwiczymy bez siatki w przyczepie, a gdy w dzień wyjazdu wreszcie się tam ona pojawia, koń nie chce wchodzić do końca, bo siatka zabiera mu w jego ocenie część przestrzeni. Wszystko to trzeba przewidzieć i przećwiczyć, żeby zobaczyć, czy siatkę lepiej powiesić z boku, czy na środku i na jakiej wysokości.

Nie podlega dyskusji, że przyczepa musi być bezpieczna i solidna technicznie. Żadnej sparciałej podłogi, czy wystających elementów, o które koń mógłby się wewnątrz pokaleczyć lub zahaczyć. Tych zrujnowanych i „rozklekotanych” przyczepek konie boją się bardziej. One intuicyjnie czują, że są w nich mniej bezpieczne.

Jeśli wasz koń ma z wchodzeniem do przyczepy naprawdę duży problem, upewnijcie się, że będziecie ćwiczyć na tej samej przyczepce, którą pojedziecie później w pierwszą podróż.

Inaczej mimo waszych starań i ćwiczeń, koń, gdy zobaczy nową przyczepę, może odmówić wejścia i cały proces nauki trzeba będzie zaczynać od nowa. Zapewne potrwa to już o wiele krócej niż za pierwszym razem, ale po co dodawać sobie i koniowi w dzień wyjazdu kolejnych emocji. Oczywiście docelowo chcemy, żeby nasz koń potrafił wsiadać w różnych warunkach do różnych przyczep, ale na początek ułatwmy jemu i sobie życie, i zapewnijmy dość spokojne i powtarzalne warunki podczas każdej lekcji, a nowości i utrudnienia wprowadzajmy stopniowo i z wyczuciem.

  • Czysta, sucha antypoślizgowa podłoga i trap

Nie ćwiczcie wprowadzania do przyczepy, gdzie wciąż leżą odchody innego konia, który tam ostatnio podróżował. Jeśli wasz koń załatwi się w trakcie nauki, uprzątnijcie odchody od razu. Koniecznie przypilnujcie, by klamry, którymi zamyka się trap, były całkowicie schowane pod nim, w trakcie gdy koń uczy się wsiadania. Chronicie w ten sposób nogi, zwłaszcza koronki przed pokaleczeniem a klamry przed uszkodzeniem, gdyby koń niechcący na nie nadepnął.

Nie uczcie konia wchodzenia do przyczepy w deszcz. Jeśli zaczęło padać w trakcie lekcji - TRUDNO - ale trzeba przerwać, choć byście nie wiem jak nastawili się na ćwiczenia tego dnia. Poza tym, że jest to mało przyjemna aura, trap zamaka i staje się śliski, co jest niebezpieczne i też odwodzi konia od chęci wejścia.

  • Ćwiczcie również zamykanie w przyczepie

Tak naprawdę nie samo wchodzenie do przyczepy, co jej zamykanie to dla większości koni najgorszy moment. Jeśli udało się wam dojść do takiego etapu, że wasz koń stoi zrelaksowany czterema nogami w przyczepie, warto zacząć ćwiczyć również jej zamykanie, żeby nie zaskoczyło ono konia w dzień wyjazdu. Gdy ćwiczę z końmi wchodzenie do przyczepy / samochodu ćwiczę najpierw samo wchodzenie, potem wchodzenie z zamykaniem, a pod koniec nauki staram się zabrać konia na krótką wycieczkę - na przykład dookoła stajni, albo do końca wsi i z powrotem. Jeśli po takiej "wycieczce" koń wysiądzie spokojnie, a następnego dnia wsiądzie ponownie do przyczepy, wiem, że przerobiliśmy uczciwie cały proces przygotowania go do tej właściwej podróży.

  • Konia pakujemy jako ostatniego, a wyprowadzamy jako pierwszego

Byłam kiedyś świadkiem sceny, jak kilku mężczyzn siłą ładowało konia do przyczepy, a gdy w końcu udało się im go wprowadzić, zamknęli z tyłu trap i gdzieś zniknęli. Koń został zupełnie sam. Po chwili zaczął rżeć, tupać, przyczepa zaczęła się nerwowo bujać. Wtedy pojawił się jeden z mężczyzn. Zaczął uderzać o przyczepę i krzyczeć na konia. Po czym poszedł sobie i koń znów został sam w nielepszym stanie psychicznym.

Są konie, które po chwili "odpuszczają" i zajmują się jedzeniem siana, ale są i takie, które to przedłużone stanie "w futerale" (ani się podrapać, ani obrócić) zaczyna po chwili BARDZO stresować. Takie konie potrafią wywrócić się w przyczepie na plecy próbując się z niej wydostać. Są to bardzo niebezpieczne sytuacje, które koń może przypłacić życiem.

Nie zostawiajcie koni samych i nie przedłużajcie czasu, gdy przyczepa stoi w miejscu. W dzień wyjazdu pakujemy wszystko, co planowaliśmy zabrać, korzystamy z toalety, żegnamy się ze wszystkimi, a na końcu wprowadzamy konia, wsiadamy do auta i odjeżdżamy.

  • Nie przywiązujcie konia w przyczepie, zanim poprzeczka za zadem zostanie zamknięta

Gdy wprowadzicie konia do przyczepy, najpierw poproście o zamknięcie poprzeczki za zadem, potem trapu i dopiero wtedy przywiążcie konia.

Wiele wypadków i niebezpiecznych sytuacji zdarza się, gdy postąpimy odwrotnie, a koń z jakiegoś powodu zdecyduje się nagle z przyczepy wysiąść. Nie mając za zadem żadnego ograniczenia, koń może próbować odsadzić się w przyczepie, co może skończyć się nawet zerwaniem uwiązu i przewróceniem konia na plecy. W razie czego koń powinien zawsze móc się z przyczepy wycofać.

Przy wyprowadzaniu z przyczepy – najpierw odwiązujemy konia, a potem otwieramy trap i zamykającą go z tyłu poprzeczkę.

  • Obecność drugiego konia

Czasem bardzo pomaga, a czasem przeszkadza, jeśli wasz koń się go boi. Warto przed wyjazdem poćwiczyć wprowadzanie obu koni razem, jeśli mają gdzieś wspólnie jechać. Zobaczycie wtedy, którego lepiej wprowadzać jako pierwszego.

  • Na wagę złota – kierowca

Gdy wreszcie nadejdzie już czas podróży, koń powinien zostać przewieziony przez doświadczonego kierowcę – mam tu na myśli doświadczonego w transporcie koni, a nie w prowadzeniu samochodu w ogóle. Często słyszę – Konia zawiezie mój tata / wujek / narzeczony. Na pytanie, czy ta osoba woziła już wcześniej konie, odpowiedź prawie zawsze brzmi „Nie, ale on dobrze jeździ”. To nie wystarczy, transport konia jest naprawdę specyficznym doświadczeniem. Jeśli koniecznie sami lub z pomocą waszej rodziny będziecie konia transportować, a nie macie w tym doświadczenia, wybierzcie się w kilka kursów z doświadczonym przewoźnikiem i zobaczcie, jak zachowuje się on w różnych sytuacjach podczas jazdy.

Nawet w grupie zawodowych przewoźników koni znajdą się tacy, którzy jeżdżą z wyczuciem i tacy, którzy nie dbają o swojego końskiego pasażera. Żeby uniknąć przykrych doświadczeń, warto korzystać ze sprawdzonych lub poleconych osób. 

  • Ja osobiście wybieram SAMOCHÓD DO PRZEWOZU KONI

Jeśli spytalibyście mnie, jakim środkiem transportu wożę moje konie odpowiedziałabym KONIOWOZEM. Generalnie większość koni czuje się bardziej komfortowo zarówno w trakcie nauki wchodzenia, jak i samej jazdy - w koniowozie. Zdarza mi się umówić z kimś na lekcje wprowadzania konia do przyczepy, ale jeśli widzimy, że jest to dla konia bardzo trudne, decydujemy wspólnie o zamianie przyczepy na samochód. Zwykle konie pokazują nam, że była to dobra decyzja. Samochód, tak jak przyczepa, powinien być wysoki i mieć możliwość demontażu / odchylania wszelkich przedzielników na czas nauki.

Wielu mniejszym koniom wchodzi się do samochodu łatwiej, bo otwarta jest przed nimi większa przestrzeń. Wewnątrz muszą wykonać ćwierć obrotu zadem, żeby stanąć tyłem do kierunku jazdu (tak jest w większości samochodów). Ten moment bywa na początku trudny, zwłaszcza dla dużych koni. W tym przypadku umiejętność USTĘPOWANIA ZADEM Z ZIEMI jest na wagę złota, tak jak umiejętność COFANIA konieczna jest przy przyczepie, by koń nie miał problemu z wyjściem z niej.

***

Im lepiej znacie konia i więcej macie doświadczenia, tym lepiej będziecie w stanie odczytać, co jest dla niego najlepsze. Moja znajoma miała konia skoczka, który bardzo źle znosił jazdę koniowozem, równie źle dwukonną przyczepą - całą drogę próbował sie wspinać lub kopał w ściany. Samotna jazda, jak i towarzystwo drugiego konia nie robiły mu różnicy. Ostatecznie, dzięki cierpliwości i uporowi właścicielki w szukaniu rozwiązania, okazało się, że koń bardzo spokojnie podróżuje w dużej jednokonnej przyczepie. Być może jej szerokość i możliwość ustawienia sie po skosie (chętnie wybierana przez konie, jeśli tylko mają szansę) były tym, czego ten koń potrzebował.